Różności > Opowiadania, wiersze...

Historie Nany

<< < (139/258) > >>

Karoiiina:
"Bo wszystko co moje jest piękne" ~ Demek.

Więcej Demków! Więcej Demków do przytulania! *-* Też cię kocham braciszku xD

Isoschi:
D:

Karoiiina:
Już widzę jak się cieszysz ^^

Nana:
Dwa światy „Niebraterska przyjaźń” C.D


 Śnieżka nie wiedziała co zrobić. Karoiiina to samo.
Oddać swoje życie w ręce tego obcego człowieka czy próba ucieczki i walki z nim. Karo wiedziała że nie mogą decydować się na walkę. Argos miał rację. Przez zrzut bomb, miasta zmieniły się w ruiny lub szare, betonowe pustkowia. Cała Polska się zmieniła a Wschód coraz bardziej wyciągał ręce w jej stronę. Każdy kto miał coś wspólnego z Rosją był zagrożeniem według Polaków.
-No to gdzie chcecie iść?- spytał w pewnej chwili Argos. Coś w nim było tak niepokojącego że dziewczyny aż wyczekiwały chwili aż ten się na nie rzuci, lecz na szczęście to nie nastąpiło. Mimo to dalej czuły że coś może się złego wydarzyć.
-No! Szybka decyzja. Chciałbym pójść na wieś, która leży niedaleko! Idziecie ze mną czy może macie własną trasę?
Karo nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Śnieżka miała to samo zacięcie.
-Możemy iść z tobą.- w końcu obydwie wdusiły to z siebie.
Argos bardzo się ucieszył i powiedział że ruszą wieczorem bo wtedy jest bezpieczniej.
-Co ty robisz?! Chcesz z nim iść na pewną śmierć?!- Karo mało nie krzyknęła. Była zła na Śnieżkę. Była zła za to, że ta jej nie powstrzymała przed decyzją.
-To raczej co ty robisz! Może przez niego uda nam się odnaleźć resztę Pierwotnych! Nie pomyślałaś o tym co?- odwarknęła Śnieżka.
-K*rwa mać, ale ty jesteś naiwna! A co jeśli z Pierwotnych został tylko popiół? Jesteśmy zwykłymi ludźmi...
-Nie jesteśmy zwykli! A zmienność? A te wszystkie porąbane moce? Skąd niby to mamy? Posiadamy „drugą osobowość” czyli „drugie ciało”! Zmieniamy się w wilki...To nie jest zwykły dar i możemy go wykorzystać przeciwko wrogu jakim jest Rosja! Jeśli dotrzemy do źródła, będziemy w stanie zatamować rzekę.
-Ścigają nas jacyś psychole z dziwną bronią! Śnieżka, oni nas ścigają za to kim jesteśmy! Lepiej więc nie używać swoich „zdolności” bo wtedy łatwo nas wykryją.
-Dobra, rób jak uważasz! Ja nie mam zamiaru iść do tej jebanej wioski!- warknęła Śnieżka po czym obróciła się na pięcie i poszła.
Karo była wściekła na Śnieżkę za to.
-”Jeśli dotrzemy do źródła będziemy w stanie zatamować rzekę!” Sama sobie ją tamuj...nie mam zamiaru dać się złapać tym durnotom.- mruknęła do siebie.
 Ta myśl ją kusiła. Aż za bardzo kusiła...Najprawdopodobniej była pierwszą dziewczyną, która zmieniła postać, przeobrażając się w swoją drugą osobowość, swoje drugie ciało, swoje drugie ja...Myśl stała się instynktem, pokusą, słodkim cukierkiem, WSZYSTKIM.
Pierwszy raz targały nią takie uczucia. Przyjemne uczucia.



Wieczór był przyjemny. Delikatny wietrzyk muskał spocone twarze wędrowców.
Przed nimi był jeszcze szmat drogi. Ten szmat drogi dzielił ich od najbliższego miasteczka.
Nie wiedzieli że się spotkają. Te puste, szare pole było nieprzewidywalne. Wszystko mogło się tu wydarzyć.
 Gdy wędrowcy tak szli z przeciwnych stron, nie wiedzieli kim są przeciwnicy. Czy w ogóle są przeciwnikami? Czy może takimi samymi wędrowcami, strudzonymi drogą i wszystkim innym, marzącym tylko o ciepłym posiłku, prysznicu i czymś do picia.



-Ile jeszcze zostało nam drogi?- spytała Śnieżka, która już nie miała siły na dalszą drogę.
-Jeszcze kawałek. To wasza pierwsza tak daleka wyprawa?- zaśmiał się Argos. On nie był zmęczony. Na jego czole nie było ani jednej kropelki potu.
-Można tak powiedzieć- zasapała Karoiiina, ocierając czoło rękawem bluzy.
 Zza horyzontu pomału wyłaniało się miasteczko otoczone wrakami samochodów i ruinami budynków. To w pewnym sensie robiło za mur.
Do ich wyostrzonego zmysłu słuchu dobiegł warkot silnika. Znajomy czarny samochód. Znajome białe oznaczenia. Znajome logo. Niemiecki orzeł z gwiazdą nad głową.
-Cholera! Nasze oddziały tu jadą.- zawołała Śnieżka.
-To chyba dla was nie problem?- Argos spojrzał się na nie z małym wyrzutem.
-Po takiej drodze?! Zapomnij!- mruknęły obydwie.
-Ehhh...Liczyłem na dobrą zabawę.- szlochnął.
Opancerzony samochód podjechał do nich.
Z wozu wysiadł równie opancerzony mężczyzna.
-Ruski?- zapytał. Nie uzyskał odpowiedzi.
-Polacy?
-T-tak...-wybełkotał Argos.
Mężczyzna wymierzył w niego swoją przeolbrzymią giwerą.
-Ręce na kark i na kolana!- wrzasnął.
-No chyba cie poj*bało!- zaśmiał się Argos po czym wymierzył cios w krtań żołnierza.
Dziewczyny jak dwa koty odskoczyły na boki. Z wozu wysiadło sześciu żołnierzy.
Śnieżka i Karoiiina, niczym zsynchronizowane maszyny atakowały swoimi mocami. Co jedna odpuściła atak to druga uderzała z podwojoną siłą.
Po wszystkim Argos podszedł do dalej duszącego się żołnierza.
-Dla...aaaa....czzeg...ooo?- wykrztusił.
-Lubię zaskakiwać ludzi.- odpowiedział uśmiechając się po czym wbijając mu nóż prosto w szyję kilka razy. Z jego podziurawionej tętnicy trysnęła obficie krew.
-Ach...Uwielbiam to robić.- zamruczał rozmarzony Argos, wkładając rękę w „fontannę” i przykładając ją do ust.
Dziewczyny patrzyły na niego z wytrzeszczonymi oczyma. Karoiiina ledwo się powstrzymała żeby na drania się nie rzucić.
-Pierwszy raz widzicie coś takiego? Proszę zasmakujcie w LUDZKIEJ krwi!- zawołał Argos. Jego głos był tak piękny i zarazem władczy...
Czemu by nie spróbować?
-To kanibalizm!- pisnęła Śnieżka wstrzymując mdłości.
-Kanibalizm? Ludzkie mięso jest równie pyszne i delikatne... Przekonaj się sama.- mówiąc to Argos  bez problemu oderwał kawałek zbroi i wyszarpnął kawałek ciała.
-A co jeśli powiem nie?
-Twoja strata...Jak obiecałem dojdziemy do miasteczka, ale dodam nowe zadanie. Mamy po pół godzinie na rozejście się...Potem będę na was polował. Chyba że skusicie się na kawałeczek?
-To szaleństwo!- krzyknęła przerażona Karo.
-Możliwe. Ale wy jesteście na niskim jego etapie. Nie możecie go zrozumieć.- wymamrotał.
-Jaką mamy pewność że nas nie zabijesz?!- warknęły obydwie równocześnie.
-Dam wam ten opancerzony samochód. Sam do niego nie wsiądę. Wy będziecie miały czas...W pół godziny dojedziecie do miasteczka. Akurat minie czas. Wszyscy będą zadowoleni...
Karo i Śnieżka czym prędzej wsiadły do auta. Miały dość tego jeb*nego człowieka.
-Umiesz prowadzić samochód?- spytała Karo.
-T-taa...prowadziło się parę razy.- wymamrotała Śnieżka. Jakimś cudem udało im się odpalić auto. Szybko ruszyły w stronę miasteczka. Miały coraz mniej czasu na zebranie sił, otrząśnięcie się, zebranie potrzebnych rzeczy i ucieczkę do większego miasta.



Nana w końcu coś wstawiła ..... YaY!
Już wyjaśniam dlaczego mnie nie było.
Przygotowania do MP i tak dalej...Niestety przez swoje zaangażowanie w MP nie zwróciłam uwagi na swoje zdrowie...
Nie pojechałam na MP a przygotowywałam się do tego aż 6 miesięcy. Najgorszy jest fakt że koleżanka, która pływa nieco gorzej ode mnie dostała się do finału B (finał A- najlepsi z całej Polski finał B- zaraz za najlepszymi)
No i przęzywam teraz coś na rodzaj depresji. Nie wpisywałam nic bo to co teraz mi się zrobiło przełożyło się na opki...
I tak jakoś wyszło...
JEDNYM SŁOWEM:

Bardzo Was przepraszam że Was zawiodłam. Nie chciałam smucić swoich czytelników ale tak jakoś wyszło i...no co ja na to poradzę? Taka moja biedna psychika...
Jeszcze raz bardzo Was przepraszam że zrobiło się tak jak zrobiło.
W szkole też ostatnio się opuściłam więc nie tylko w tracicie ale ja również dostaje ostro po ocenach.

Nie wiem ukamieniujcie mnie, zwiążcie i wrzućcie do basenu...Nie wiem
Po prostu mam Was na sumieniu że Was opuściłam i w ogóle...
Nie ma słów w naszym języku żebym mogła wyrazić swój żal i próbować Was przeprosić..
Jeszcze raz przepraszam i ごめんなさい (Gomen'nasai).

Życzę dobrej nocy


~Nana

Karoiiina:

--- Cytuj ----Dla...aaaa....czzeg...ooo?- wykrztusił.
-Lubię zaskakiwać ludzi.- odpowiedział uśmiechając się po czym wbijając mu nuż prosto w szyję kilka razy. Z jego podziurawionej tętnicy trysnęła obficie krew.
--- Koniec cytatu ---

Nanuś, kochanie Ty moje jedno, opowiadanie zajebiste, ale tego 'nuż' ci nie wybaczę <3
No, serio, opowiadanie zajebiste, aż udusiłabym cię za to, ale no, nie chcę ci żeber połamać czy coś.. xD

Cóż.. i tu jak ktoś ma depresję nie mam pomysłu co napisać, nigdy się nie spotykałam z takimi ludźmi, ale łeb do góry, dasz radę, nie raz będą takie zawody czy coś, no, dasz sobie radę, więc powodzenia, czy ten tego.. xD

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Odpowiedz

Idź do wersji pełnej